Jesteś tutaj:

AI nie poczeka, aż organizacje będą gotowe. Czy firmy
i pracownicy nadążają za zmianą?

Mężczyzna w biurze obsługuje dotykowy stół z wykresami w tle ponorama miasta

Spis treściAI nie poczeka, aż organizacje będą gotowe. Czy firmy i pracownicy nadążają za zmianą?”

  1. Dlaczego w 2026 roku wciąż tak dużo mówimy o kompetencjach AI? 
  2. Co jest największą zmianą?
  3. Czy polskie firmy są gotowe na AI?
  4. Czego obawiają się pracownicy?
  5. Czym jest gotowość cyfrowa organizacji?
  6. Czym różni się cyfryzacja od automatyzacji?
  7. Czy tradycyjne szkolenie z obsługi programu w przypadku AI przestaje wystarczać?
  8. Od czego zacząć wdrażanie AI w firmie?
  9. Dla kogo jest Akademia AI i automatyzacji SENSE?
  10. Co uczestnik znajdzie w Akademii?

Rozmowa z dr Natalią Marciniak-Madejską, Członkinią Zarządu i Dyrektorką Działu Projektów Rozwojowych w SENSE, o gotowości organizacji na AI, nowych kompetencjach pracowników, automatyzacji pracy biurowej i o tym, dlaczego powstała Akademia AI i Automatyzacji SENSE. 

Jeszcze niedawno pytanie brzmiało: „Czy AI rzeczywiście zmieni sposób, w jaki pracujemy”? Dziś coraz częściej pytamy: „Jak szybko ta zmiana nastąpi i czy jesteśmy na nią przygotowani”? 

Sygnały są wyraźne. Według Future of Jobs Report 2025 World Economic Forum 86% pracodawców spodziewa się, że AI i technologie przetwarzania informacji zmienią sposób działania ich biznesu do 2030 roku. To już tylko 4 lata!  

Na polskim rynku pracy zmiana także zaczyna być widoczna. PwC wskazuje, że w 2025 roku liczba ofert pracy wymagających kompetencji AI wzrosła w Polsce o około 33 tys. 

Z drugiej strony pozostaje pytanie o gotowość samych organizacji. Według danych Komisji Europejskiej w 2025 roku 59% polskich MŚP osiągało co najmniej podstawowy poziom intensywności cyfrowej, podczas gdy średnia unijna wynosiła 71,4%. 

Technologia więc przyspiesza. Kompetencje cyfrowe stają się coraz bardziej poszukiwane. Ale między dostępem do AI a rzeczywistą gotowością firmy do jego wykorzystania wciąż pozostaje duża przestrzeń. 

I właśnie o tej przestrzeni rozmawiamy z dr Natalią Marciniak-Madejską. 

„Automatyzacja wyszła z fabryki. Dziś bardzo szybko wchodzi do biura.” 

Natalia, dlaczego w 2026 roku wciąż tak dużo mówimy o kompetencjach AI? Przecież sztuczna inteligencja nie pojawiła się wczoraj

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Oczywiście – już w pierwszej dekadzie XXI wieku AI stała się powszechna w internecie: rekomendacje YouTube, Netflixa czy Amazona, algorytmy Facebooka, rozpoznawanie twarzy i zdjęć, zaś od 2022 r. nastąpił przełom w bezpośrednim korzystaniu z AI. Po udostępnieniu ChatGPT generatywna AI stała się narzędziem dla masowego użytkownika – zaczęła służyć do pisania, nauki, programowania, tworzenia grafik czy pracy biurowej. To co jest kluczowe to tempo tego rozwoju – w wielu obszarach postęp jest wykładniczy, czyli kolejne skoki możliwości pojawiają się coraz szybciej w jakim zaczyna wchodzić do naszej codziennej pracy. O ile na początku lat 20. Znaczące zmiany pojawiały się mniej więcej co roku, tak teraz – dzieje się to nawet do kilku miesięcy. 

Dlatego cały biznes: od marketingu, sprzedaży, przez HR, finanse, administracja, obsługa klienta, po poziom menedżerski i zarządczy powinien wykazywać się tzw. digital mindset – otwartością na technologie, gotowością ciągłego uczenia się i wykorzystywania narzędzi cyfrowych do skuteczniejszego działania. To znaczy, że AI przestaje być kompetencją „dla wybranych”. Coraz bardziej staje się elementem codziennego warsztatu pracy. 

Nie oznacza to oczywiście, że każdy pracownik powinien zostać ekspertem technologicznym. Powinien jednak wiedzieć, gdzie AI może mu pomóc, jak z niej efektywnie i bezpiecznie korzystać, jak ocenić rezultat i gdzie nie może rezygnować z własnego doświadczenia oraz osądu.

Czyli największą zmianą nie są wcale same narzędzia?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Narzędzia AI są widoczne w każdej branży i każdym odłamie biznesowym. Używamy ich również w czasie wolnym. Teraz już stale wchodzą nowe modele, kolejne funkcje, agenci AI, możliwości wygenerowania prezentacji czy automatycznego przeanalizowania dokumentów i naturalnie właśnie na tym skupiamy uwagę. Tylko dla organizacji dużo ważniejsze powinno być inne pytanie: czy nasi ludzie wiedzą, co z tym zrobić? 

World Economic Forum wskazuje, że 77% pracodawców planuje rozwijać kompetencje swoich pracowników w odpowiedzi na rozwój AI. 

To bardzo ważny sygnał. Narzędzie można kupić właściwie z dnia na dzień. Zbudowanie kompetencji całej organizacji zajmuje znacznie więcej czasu. 

A czy polskie organizacje są w ogóle cyfrowo gotowe na taką zmianę?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: To zależy od tego, co rozumiemy przez gotowość cyfrową. Bo firma może korzystać z chmury, Teamsa, systemu ERP, CRM, platform analitycznych i wielu innych rozwiązań, a mimo tego nie być organizacyjnie gotowa na AI. 

Gotowość cyfrowa nie polega na liczbie posiadanych systemów. 

 

Ona zaczyna się wtedy, kiedy technologia łączy się z procesami, kompetencjami ludzi, jakością danych i sposobem zarządzania. Możemy mieć bardzo nowoczesne narzędzia, ale jednocześnie pracownik może nadal ręcznie przenosić informacje między kilkoma systemami. 

Ktoś co tydzień przygotowuje ten sam raport. 

Ktoś przekleja dane z maila do tabeli. 

Ktoś po raz setny odpowiada na podobne pytanie. 

Ktoś tworzy dokument na podstawie informacji znajdujących się w trzech innych dokumentach. 

I tutaj pojawia się bardzo ważne rozróżnienie. 

Cyfryzacja nie jest tym samym co automatyzacja. 

Jaka jest różnica?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Cyfryzacja może oznaczać, że zamiast papierowego formularza mamy formularz elektroniczny. To już oczywiście jest zmiana. Ale pracownik nadal może wykonywać dokładnie te same czynności, tylko na ekranie. Automatyzacja zaczyna się wtedy, kiedy zadajemy pytanie: czy człowiek rzeczywiście musi wykonywać każdy z tych kroków samodzielnie? 

I dopiero wtedy zaczynamy patrzeć na cały proces. 

Co wymaga decyzji? 

Co wymaga wiedzy eksperckiej? 

Gdzie potrzebujemy człowieka? 

A gdzie wykonujemy pracę, która jest powtarzalna i którą można wesprzeć technologią? 

Nowoczesne biuro z widokiem na wieżowce wieczorem z przezroczystymi ekranami oraz futurystyczną wizualizacją danych na szklanej ścianie

Kiedy słyszymy „automatyzacja”, wiele osób nadal widzi robota na hali produkcyjnej. Czy nie myślimy o niej zbyt wąsko?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Zdecydowanie. To skojarzenie ma historyczne uzasadnienie, ale dzisiejsza automatyzacja wygląda znacznie szerzej. Automatyzujemy już nie tylko pracę fizyczną. Automatyzujemy również przepływ informacji i elementy wiedzy. 

To może być marketing, sprzedaż, HR, praca z dokumentami i wiele, wiele innych. 

OECD pokazuje zresztą ciekawą zależność: generatywne AI jest wykorzystywane szczególnie intensywnie w sektorach usługowych i opartych na wiedzy, a wśród funkcji wspierających biznes jednym z najczęstszych obszarów zastosowania są marketing i sprzedaż. 

Automatyzacja wyszła więc z fabryki. Dziś bardzo szybko wchodzi do biura. 

Jak rozpoznać w takim razie pierwsze procesy, którym warto się przyjrzeć?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Można zacząć bardzo prosto. Popatrzeć na swój typowy tydzień i zaznaczyć zadania, przy których regularnie pojawia się myśl: „znowu muszę to zrobić”.  

To może być przygotowanie cyklicznego raportu, porządkowanie informacji, przepisywanie danych lub klasyfikowanie korespondencji. Nie twierdzę, że każdą z tych rzeczy trzeba automatyzować. 

Ale każdej warto zadać pytanie:

Gdzie w tym procesie rzeczywiście potrzebujemy człowieka, a gdzie człowiek wykonuje przede wszystkim powtarzalne, monotonne i czasochłonne czynności wokół właściwego zadania? 

To bardzo często pokazuje nam pierwsze miejsce, od którego można zacząć. 

AI rzeczywiście daje już wymierne efekty czy nadal jesteśmy przede wszystkim na etapie eksperymentowania?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Jedno nie wyklucza drugiego. Nadal bardzo dużo eksperymentujemy, ale jednocześnie widzimy już wymierne efekty. 

W badaniu OECD 65,1% MŚP korzystających z generatywnego AI deklarowało poprawę efektywności pracowników. 45,2% wskazywało na oszczędności, a 35,1% na możliwość wykonywania zadań, których wcześniej firma nie mogła wykonywać. 

I dla mnie to jest niezwykle ciekawy punkt. Bo rozmowa o AI często zaczyna się od pytania: „ile pracy człowieka możemy wyeliminować?” A można postawić dużo ciekawsze: „co nasi ludzie mogą dzięki AI robić lepiej, szybciej albo czego wcześniej nie byli w stanie zrobić?” 

To zmienia perspektywę.  

Skoro możliwości są tak duże, dlaczego wykorzystanie AI przez firmy nadal nie jest powszechne?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Bo sam dostęp do technologii to dopiero początek, prawdziwym wyzwaniem jest wiedzieć, co z nią zrobić. I to świetnie widać w danych Eurostatu za 2025 rok. W Unii Europejskiej z AI korzystało średnio 20% firm zatrudniających powyżej 10 osób. W Polsce? Zaledwie 8,4%.

Mamy tu niesamowity rozjazd. Z jednej strony AI nie schodzi z nagłówków i z ust menedżerów, a z drugiej, kiedy wejdziemy do środka przeciętnej firmy, okazuje się, że systemowe wdrożenia to wciąż rzadkość.

Dlaczego? Bo dzisiaj nikt już nie pyta „czy mamy AI?”, tylko „od czego właściwie zacząć?”. Przedsiębiorcy głowią się, które procesy ruszać jako pierwsze, jak poukładać kwestie bezpieczeństwa czy jak przygotować na to ludzi. Najtrudniejszy krok to zawsze przejście od pojedynczych testów do poukładanej, codziennej pracy.

Czego w takim razie najbardziej obawiają się sami pracownicy?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Za niemal każdą obawą stoi tak naprawdę jedno, bardzo ludzkie pytanie: „Co to oznacza konkretnie dla mnie?”. Ludzie zastanawiają się, czy ich kompetencje za chwilę nie stracą na wartości, czy nadążą za zmianami i czy zarząd nie oczekuje od nich, że z dnia na dzień staną się specjalistami od sztucznej inteligencji.

W raporcie Microsoftu Work Trend Index pada zresztą bardzo mocne zdanie: „The anxiety around AI at work is real”. I tego niepokoju po prostu nie wolno bagatelizować. Najgorsze, co firma może zrobić, to rzucić zespołowi: „Od dzisiaj macie dostęp do nowego narzędzia, powodzenia” – i uznać wdrożenie za zamknięte. Technologia wrzucona bez kontekstu i wsparcia nie wywoła entuzjazmu, tylko jeszcze większą niepewność.

Zresztą dziś widać w firmach dwa skrajne podejścia. Z jednej strony mamy postawę: „Mnie to nie dotyczy”, a z drugiej drugą skrajność: „AI zrobi wszystko za mnie”. Oba te podejścia są niedojrzałe.

Używania AI w biznesie nie da się sprowadzić po prostu do nauki pisania dobrych promptów. Kluczowe staje się krytyczne myślenie – umiejętność oceny wyników, znajomość ograniczeń tych narzędzi i wyczucie, kiedy odpowiedź trzeba bezwzględnie zweryfikować. Bo na koniec dnia odpowiedzialność za decyzję i tak zawsze ponosi człowiek, nie algorytm.

Czy organizacje nadążają z zasadami za tym, jak szybko pracownicy zaczynają korzystać z AI?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: I tutaj pojawia się jedna z największych luk. OECD badało MŚP, które już korzystają z generatywnego AI. Tylko 23,6% deklarowało udział pracowników w szkoleniach dotyczących AI. A 28,6% miało wdrożone zasady korzystania z generatywnej AI przez pracowników. To niezwykle istotne. Technologia może wejść do organizacji szybciej niż wiedza o tym, jak odpowiedzialnie z niej korzystać. 

Dziś warto więc nie tylko pytać: „czy nasi pracownicy używają AI?”, ale również: „czy wiemy, jak go używają”?  

Czy gotowość pracownika i gotowość organizacji to dwie różne rzeczy?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Zdecydowanie. Możemy mieć świetnie przygotowanego pracownika, który eksperymentuje, korzysta z AI i dostrzega dziesięć możliwości usprawnienia pracy. Ale jeżeli organizacja nie ma odpowiednich zasad, narzędzi, procesów albo wsparcia menedżera, taka osoba szybko dojdzie do ściany. Może być też odwrotnie. Organizacja kupuje technologię. Uruchamia narzędzia. I mówi: „macie, teraz korzystajcie”. Tylko pracownicy nie wiedzą jak. Dlatego coraz bardziej interesuje mnie nie tylko pytanie: „czy nasi pracownicy są gotowi na AI?”, ale też: „czy nasza organizacja jest gotowa na pracowników, którzy potrafią korzystać z AI?” 

Bo jeśli ludzie nauczą się pracować szybciej i inaczej, a organizacja nadal będzie wymagała od nich wykonywania dokładnie tych samych kroków w dokładnie taki sam sposób, potencjał technologii szybko się wyczerpie.

Co więc składa się na realną gotowość organizacji do AI?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Przede wszystkim kluczowa jest świadomość możliwości technologii oraz wysokie kompetencje pracowników. Niezbędne jest także dojrzałe podejście do procesów: umiejętność ich przeanalizowania i gotowość na zmiany. Równie ważne są wyraźne zasady bezpiecznego korzystania z AI oraz menedżerowie, którzy świadomie prowadzą zespół przez tę transformację.  

Dojrzałość AI nie polega więc na tym, że wszyscy pracownicy dostali konto w tym samym narzędziu. Dojrzała organizacja wie, po co i gdzie wykorzystuje technologię, czego od niej oczekuje oraz w których miejscach kluczowa decyzja i odpowiedzialność wciąż należą do człowieka. 

Bo jeśli ludzie nauczą się pracować szybciej i inaczej, a organizacja nadal będzie wymagała od nich wykonywania dokładnie tych samych kroków w dokładnie taki sam sposób, potencjał technologii szybko się wyczerpie.

Zaawansowany procesor AI na płycie głównej z hologramem sieci neuronowej w ciemnozielonej tonacji

Czy zatem tradycyjne szkolenie z obsługi programu w przypadku AI przestaje wystarczać?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Zdecydowanie tak – i szczerze mówiąc, to jedna z najważniejszych zmian, jakie widzimy w świecie szkoleń. 

Kiedyś uczyliśmy po prostu obsługi interfejsu. Pokazywało się przyciski, funkcje. Przy AI to podejście po prostu nie działa, bo narzędzia zmieniają się z tygodnia na tydzień. Zamiast uczyć klikania w konkretne miejsca, trzeba budować bardziej trwałe nawyki: umiejętność dostrzegania, gdzie to AI w ogóle wcisnąć, zadawanie odpowiednich pytań i – przede wszystkim – krytyczne patrzenie na to, co system nam daje. 

Tu nie chodzi o zapamiętaniu promptów. Chodzi o to, żeby człowiek usiadł przy swoim stanowisku i sam zauważył: „O, tutaj AI może mi pomóc”. 

Czy właśnie dlatego powstała Akademia AI i automatyzacji SENSE?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Dokładnie tak. Cały pomysł wziął się z obserwacji, jak bardzo różnią się dzisiaj firmy i sami pracownicy.

Jedna organizacja dopiero zastanawia się, czy to w ogóle bezpieczne. Druga zachodzi w głowę, jak nauczyć ludzi korzystania z tych narzędzi w codziennych zadaniach. Trzecia szuka konkretnych procesów do automatyzacji, a czwarta – która ma już za sobą pierwsze wdrożenia – próbuje to wszystko w końcu poukładać i nadać temu jakiś kierunek. I wie Pan/Pani, co jest najciekawsze? Wszystkie te firmy powiedzą, że „robią coś z AI”. Ale ich potrzeby są przecież z zupełnie innych światów.

Dlatego nie chcieliśmy tworzyć kolejnego jednorazowego szkolenia z obsługi jednego programu. Akademia powstała po to, żeby przeprowadzać ludzi i firmy przez ten proces krok po kroku – budując ich dojrzałość stopniowo, a nie skokowo.

Czyli co właściwie uczestnik znajdzie w Akademii?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Chcemy przeprowadzić uczestnika przez następujące poziomy. 

Zaczynamy od prostej bazy, czyli: „Rozumiem, jak działa AI i potrafię z niego bezpiecznie korzystać”. Krok dalej to wprowadzenie tego do praktyki: „Wiem, jak użyć AI w moich codziennych zadaniach”. Potem wchodzimy głębiej – uczestnik uczy się samodzielnie dostrzegać w swojej firmie miejsca i procesy, które aż się proszą o usprawnienie. I wreszcie poziom zaawansowany: łączenie AI z automatyzacją, czyli realna zmiana tego, jak całościowo wykonujemy pracę. 

I to jest dla nas kluczowe. Nie zależy nam na tym, żeby ktoś wyszedł od nas wyłącznie z listą modnych narzędzi czy gotowych promptów. Chcemy, żeby wrócił do firmy po prostu z zupełnie innym podejściem do układania własnej pracy. 

A czego potrzebują menedżerowie? Przecież ich rola w tej zmianie jest trochę inna

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Zdecydowanie. Lider wcale nie musi być w zespole mistrzem w pisaniu promptów czy znajomości najnowszych wtyczek. Jego zadaniem jest umieć zadawać właściwe pytania.

Pytania w stylu: co tak naprawdę zabiera moim ludziom najwięcej czasu?, gdzie mamy powtarzalne schematy i wąskie gardła?, a z drugiej strony – co tutaj wymaga prawdziwego ludzkiego osądu i doświadczenia? oraz które z tych zadań możemy usprawnić albo zautomatyzować?

I wreszcie pytanie najważniejsze, o którym liderzy często zapominają: co zrobimy z czasem, który w ten sposób odzyskamy?

 

Bo umówmy się – automatyzacja nie sprowadza się tylko do tego, żeby wykręcać te same normy, tylko szybciej. Prawdziwa wartość pojawia się wtedy, gdy pytamy: co dzięki tej oszczędności czasu możemy zacząć robić znacznie lepiej?.

A jeśli firma dopiero zaczyna i cały ten temat wydaje się przytłaczający?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: To przede wszystkim nie warto porywać się od razu na wielką rewolucję w całej firmie.

Lepiej zacząć spokojnie: od jednego procesu, jednego zespołu albo chociażby od jednego powtarzalnego, nudnego zadania. Można wręcz wejść do pokoju i zadać ludziom bardzo proste pytanie: „co takiego robicie co tydzień, czego po prostu szczerze nie znosicie robić ręcznie?”.

A potem po prostu sprawdzić, czy da się ten konkretny kawałek pracy ułatwić. Bardzo często to właśnie od takich małych, wygranych bitew buduje się w zespole ciekawość i apetyt na większe zmiany.

Czyli nie chodzi o to, żeby firma w pół roku stała się „AI-first”?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Nie. 

Chodzi o to, żeby zaczęła świadomie budować kompetencje. Bo technologie będą się zmieniały. Modele będą się zmieniały. Nazwy narzędzi także. 

Dlatego największą inwestycją nie powinno być wyłącznie nauczenie ludzi jednego rozwiązania. 

Znacznie wartościowsze jest nauczenie ich jak pracować w świecie, w którym AI będzie stałym elementem rzeczywistości zawodowej. 

I właśnie w tym widzę rolę Akademii. 

Na koniec: po czym chciałabyś poznać, że Akademia AI i Automatyzacji rzeczywiście spełniła swoją rolę?

Dr Natalia Marciniak-Madejska: Na pewno nie po tym, że uczestnik będzie kojarzył o pięć narzędzi więcej albo wyjdzie z grubym notatnikiem pełnym promptów.

Sukcesem będzie moment, w którym zacznie patrzeć na swoją pracę z zupełnie innej perspektywy. Żeby zamiast biernego pytania: „czy AI może mi w tym pomóc?”, zaczął zastanawiać się: „jak mądrze połączyć to, co potrafi technologia, z moim własnym doświadczeniem, wiedzą i odpowiedzialnością?”.

Z kolei na poziomie całej organizacji chciałabym zobaczyć zmianę w myśleniu zarządów. Żeby pytanie: „jakie narzędzie powinniśmy teraz dokupić?” ustąpiło miejsca innemu: „jak my tak naprawdę chcemy pracować i gdzie technologia ma nam w tym realnie pomóc?”.

Bo ostatecznie na rynku nie wygrają ci, którzy zgromadzą u siebie najwięcej subskrypcji i wtyczek. Wygrają firmy, które będą miały ludzi potrafiących myśleć krytycznie i mądrze z tych narzędzi korzystać – oraz organizację gotową te umiejętności przekuć w praktykę. I dokładnie po to stworzyliśmy Akademię SENSE.

Autor, autorka

Uśmiechnięta kobieta w krótkich włosach i białej marynarce

Katarzyna Rząsa

/ Brand & Communication Manager /

k.rzasa@senseconsulting.pl

Portret bizneswoman w okularach i jasnej marynarce na szarym tle.

dr Natalia Marciniak-Madejska

/ Co-CEO. Head of Trainings & Consulting /

n.madejska@senseconsulting.pl

Wypełnij formularz i porozmawiajmy

Uśmiechnięta kobieta w niebieskiej koszuli

Kasia Michalak

Head of Sales | Trainings & Innovation




    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez SENSE consulting sp. z o.o. oraz spółki powiązane z grupy SENSE w celu udzielenia odpowiedzi na Twoje zapytanie. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

    Pozostałe wpisy

    FAQ

    Znajdź odpowiedź na najczęściej zadawane pytania.

    Czy samo udostępnienie pracownikom narzędzi AI wystarczy, by firma stała się cyfrowo dojrzała?

    Zdecydowanie nie. Dojrzałość organizacji nie polega na kupieniu subskrypcji czy wykupieniu kont w tym samym programie. Narzędzie rzucone zespołowi bez kontekstu i zasad rodzi niepewność zamiast wywoływać entuzjazm. Prawdziwa gotowość na AI pojawia się wtedy, gdy technologia łączy się ze zrozumieniem procesów, jasnymi zasadami bezpieczeństwa, zaangażowaniem menedżerów oraz przygotowaniem ludzi do mądrego i odpowiedzialnego korzystania z wyników pracy algorytmów.

    Ponieważ konkretne aplikacje, wtyczki i interfejsy zmieniają się obecnie z miesiąca na miesiąc. Uczenie się na pamięć „przycisków” czy gotowych list promptów szybko się dezaktualizuje. Znacznie ważniejsze staje się budowanie trwałych nawyków: umiejętności rozpoznawania, gdzie technologia może pomóc, krytycznego myślenia oraz weryfikacji rezultatów generowanych przez AI. Zamiast uczyć obsługi jednego narzędzia, należy uczyć nowego sposobu myślenia o własnej pracy.

    Program przeprowadza uczestnika krok po kroku przez pełną ścieżkę rozwoju. Zaczyna od bezpiecznego korzystania z narzędzi i wykorzystywania ich w codziennych zadaniach biurowych. Na wyższych etapach uczy samodzielnego identyfikowania procesów w firmie, które warto usprawnić, oraz pokazywania, jak łączyć AI z automatyzacją. W efekcie uczestnik potrafi nie tylko pracować szybciej, ale też realnie zmieniać sposób wykonywania zadań w swoim dziale.

    Akademia pomaga menedżerom wejść w rolę świadomych przewodników po zmianie. Lider nie musi być technicznym ekspertem od AI – musi jednak wiedzieć, jak zadawać zespołowi właściwe pytania: gdzie mamy wąskie gardła?, co zabiera nam najwięcej czasu? oraz co zrobimy z czasem odzyskanym dzięki automatyzacji?. Program daje menedżerom narzędzia do tego, by zamiast wdrażać technologię „na siłę”, potrafili mądrze kierować nowymi kompetencjami swoich ludzi.