Jesteś tutaj:

Dotacje dla firm produkcyjnych: jak odpad z hali może stać się początkiem projektu 

Mężczyzna w żółtym kasku

Spis treści: Dotacje dla firm produkcyjnych: jak odpad z hali może stać się początkiem projektu. 

  1. Jak firmy produkcyjne znajdują pomysły na projekty tam, gdzie wcześniej widziały tylko koszt
  2. Paleta, która nie kończy życia po pierwszym uszkodzeniu  
  3. Odpad produkcyjny jako surowiec, a nie problem księgowy  
  4. Drewno, trociny, zrębki: klasyczna branża, nowa logika  
  5. Podsumowanie

Jak firmy produkcyjne znajdują pomysły na projekty tam, gdzie wcześniej widziały tylko koszt

To powtarzająca się często historia. Podczas naszych konsultacji rozmawiamy z firmami produkcyjnymi okazuje się, że w pierwszej większość z nich szuka pomysłów na dotacje w zupełnie nowych inwestycjach. A często najlepszy projekt jest już w zakładzie, ukryty w codziennych stratach, takich jak odpady, braki jakościowe, wysokie zużycie energii, koszty utylizacji czy niewykorzystane surowce. 

Dobry projekt dotacyjny nie zaczyna się więc od pytania: „Jaką maszynę możemy kupić?”. Warto zacząć od czegoś innego: „Co w naszym procesie możemy zmienić, ograniczyć, odzyskać albo ponownie wykorzystać?”. 

W tym artykule pokażemy Ci, jak firmy produkcyjne i przemysłowe mogą znajdować pomysły na dofinansowanie, przyglądając się swojej codziennej pracy. Punktem wyjścia mogą być odpady produkcyjne, zużycie energii, straty surowców, problemy z jakością czy rosnące koszty zagospodarowania odpadów. Na przykładach rzeczywistych projektów dofinansowanych w ramach działania „Technologie przyjazne środowisku” wyjaśniamy, kiedy odpad może stać się surowcem, produktem ubocznym albo podstawą projektu związanego z gospodarką obiegu zamkniętego. 

W wielu firmach rozmowa o dotacjach zaczyna się dopiero wtedy, gdy pojawia się konkretny konkurs. Wtedy pada szybkie pytanie: „Czy mamy jakiś projekt?”. Często trudno od razu na nie odpowiedzieć. To naturalne. Właściciele firm i osoby zarządzające produkcją na co dzień nie myślą kategoriami programów, kryteriów i działań. Myślą o zamówieniach, przestojach, reklamacjach, kosztach energii, dostępności ludzi, cenach surowców i odpadach, które trzeba zagospodarować.

I właśnie w tej codziennej, operacyjnej rzeczywistości może kryć się bardzo dobry pomysł na projekt. Nie musi on zaczynać się od prezentacji o zielonej transformacji ani od ogólnej deklaracji, że firma chce być bardziej ekologiczna. Czasem wystarczy zadać jedno konkretne pytanie: co dziś tracimy w naszym zakładzie? 

Może to być drewno, tworzywo, papier, energia, ciepło, paliwo, czas operatora albo surowiec pomocniczy. Może to być również sprawny element, który po awarii trafia do utylizacji, albo produkt, który z powodu wady trzeba poprawić lub zezłomować. 

Katalog projektów dofinansowanych w działaniu „Technologie przyjazne środowisku” pokazuje, że skuteczne przedsięwzięcia rzadko polegały wyłącznie na zakupie maszyny. Najważniejsza była zmiana, którą ta inwestycja umożliwiała: przekształcenie odpadu w surowiec, zastąpienie ręcznej pracy powtarzalnym procesem, ograniczenie zużycia energii albo ponowne wykorzystanie zużytego produktu. To właśnie od takiej zmiany warto zacząć rozmowę o dotacjach.

Paleta, która nie kończy życia po pierwszym uszkodzeniu  

Dobrym przykładem jest projekt firmy Brandbox BPL dotyczący renowacji i ponownego wykorzystania uszkodzonych palet drewnianych. Na pierwszy rzut oka paleta nie brzmi jak temat dla innowacji. To przedmiot codzienny, techniczny, masowy. W wielu firmach po uszkodzeniu staje się odpadem albo problemem logistycznym.  

W tym przypadku projekt nie polegał jednak na tym, że firma kupiła kilka urządzeń do obróbki drewna. Istotą była zmiana modelu postępowania z produktem po użyciu. Uszkodzona paleta nie była końcem procesu, ale jego początkiem. Wdrożono zrobotyzowaną linię do renowacji palet, obejmującą demontaż uszkodzonych elementów, montaż elementów odzyskanych, suszenie i odpylanie. Firma wprowadziła na rynek odnowioną paletę transportową oraz usługę renowacji.  

Efekty: Bardzo konkretne: około 95% drewna, które wcześniej zostałoby zniszczone, mogło zostać zaoszczędzone. W opisie projektu wskazano 2 334 tony niewytworzonych odpadów rocznie, oszczędność energii na poziomie ponad 125 tys. KWh rocznie i redukcję emisji CO2 o 97,77 tony rocznie.  

To jest modelowy przykład dla przedsiębiorcy, który mówi: „U nas nie ma nic innowacyjnego”. Być może rzeczywiście nie ma przełomowego produktu. Ale może jest produkt, który zbyt szybko kończy życie. Może są elementy, które da się odzyskać. Może klient dziś kupuje nowe, bo nie ma dobrze zorganizowanej usługi naprawy, regeneracji albo ponownego wprowadzenia do obrotu.  

W wielu zakładach pytanie o dotację powinno więc brzmieć nie: „Co możemy kupić?”, ale: „Który produkt lub komponent wyrzucamy zbyt wcześnie?”.  

Odpad produkcyjny jako surowiec, a nie problem księgowy  

Podobną logikę widać w projektach dotyczących tworzyw sztucznych, drewna i elektroodpadów. Polska Korporacja Recyklingu wdrażała technologię automatycznego i jednoczesnego sortowania oraz inteligentny system regranulacji odpadów tworzyw sztucznych pochodzących z przetwarzania zużytych urządzeń chłodniczych. Istotą projektu było zagospodarowanie odpadów procesowych i wytworzenie z nich produktu o potencjale komercjalizacyjnym.  

To ważna lekcja: w projektach tego typu odpady nie są dodatkiem do narracji. Są sednem modelu biznesowego. Technologia ma sens, bo umożliwia przejście z poziomu „musimy zagospodarować problem” do poziomu „mamy surowiec, półprodukt albo produkt, który można sprzedać”.  W podobnym kierunku poszedł projekt HOLDMAR, dotyczący mieszaniny metali i elektroodpadów. Firma wdrożyła proces separacji odpadów metalowych pochodzących m.in. z rozruszników, alternatorów, silników elektrycznych oraz elektroodpadów. Celem było uzyskanie czystych granulatów miedzi, aluminium oraz stali nierdzewnej. W projekcie połączono linię technologiczną, separatory, badanie materiału finalnego przez jednostkę naukową i instalację fotowoltaiczną. Realizacja projektu pozwoliła zwiększyć ilość odpadów metalowych przetwarzanych w zakładzie o 50 ton rocznie oraz uzyskać granulaty miedzi i aluminium wolne w 100% od stali i w 99% od stali nierdzewnej.  

Dla firmy przemysłowej to bardzo praktyczny trop. Jeżeli w procesie powstaje mieszanina, frakcja, ścinek, pył, regranulat, trocina, element odpadowy albo produkt uboczny, warto zadać pytania:  

Czy umiemy to rozdzielić? Czy umiemy to oczyścić?  
Czy możemy poprawić jakość odzyskanego materiału?  
Czy ktoś na rynku kupiłby taki surowiec?  
Czy możemy wykorzystać go we własnym procesie?  
Czy potrzebujemy technologii, która zmieni odpad w powtarzalny materiał?  

To są pytania dla produkcji, technologów, utrzymania ruchu, zakupów i sprzedaży. Dopiero z odpowiedzi na nie może powstać projekt.  

Mężczyzna ubrany w brązowy strój przy stole z sprzętem do pracy

Drewno, trociny, zrębki: klasyczna branża, nowa logika  

W katalogu pojawia się również kilka przykładów z branży drzewnej. I to jest szczególnie ważne, bo wiele tradycyjnych firm uważa, że dotacje środowiskowe są dla „nowoczesnych technologii”, OZE albo recyklerów. Tymczasem drewno, palety, meble, biomasa i pellet pokazują, że potencjał może tkwić w bardzo klasycznych procesach. Firma DREWDOM wdrożyła proces technologiczny przygotowania surowca do produkcji mebli z jednoczesnym recyklingiem odpadów. Odpady technologiczne stanowiły około 30% przerabianej masy drzewnej. Projekt zakładał automatyzację przygotowania drewna oraz pełne zagospodarowanie odpadów produkcyjnych na zrębki do ściółkowania i produkcji celulozy. Przewidywał również poddawanie recyklingowi 100% odpadów produkcyjnych oraz przetwarzanie 1 725 ton odpadów rocznie.  

To nie jest opowieść o modnym haśle „gospodarka obiegu zamkniętego”. To jest historia o tym, że coś, co wcześniej było odpadem albo paliwem niskiej wartości, może stać się produktem ubocznym i dodatkowym elementem modelu przychodowego.  Podobną logikę widać w projektach związanych z pelletem i biomasą. W przypadku BioEko Osnowo wdrożono innowacyjny proces suszenia produktów biomasowych, łącząc produkcję energii cieplnej z suszeniem wysokogatunkowej biomasy roślinnej.  

Technologia pozwalała wykorzystywać mokry surowiec, poprawiać jakość produktu końcowego i ograniczać emisję pyłów. W opisie wskazano redukcję emisji CO2 o prawie 6 000 ton rocznie, zmniejszenie poboru energii elektrycznej o 0,11 GWh oraz niską emisję pyłów na poziomie 20 mg/m3.  

Podsumowanie

Dla osoby zarządzającej zakładem najważniejszy wniosek jest prosty: nie trzeba wymyślać „zielonego biznesu” od zera. Czasem wystarczy przeanalizować obecny strumień materiału i zobaczyć, gdzie powstaje strata. 

Kiedy odpad staje się argumentem dotacyjnym 

Nie każdy odpad automatycznie tworzy projekt. Sam fakt, że firma generuje odpady, nie wystarczy. W projektach, które mają sens, pojawia się kilka elementów.  

Po pierwsze: technologia. Musi być jasne, co zostanie wdrożone. Linia, proces, system sortowania, technologia separacji, sposób regranulacji, automatyzacja, odzysk ciepła, nowa metoda obróbki.  

Po drugie: efekt. Trzeba pokazać, ile odpadu będzie mniej, ile surowca zostanie odzyskane, ile energii firma zaoszczędzi, o ile spadnie emisja, ile transportów zostanie wyeliminowanych albo jaki produkt powstanie z materiału, który wcześniej był problemem.  

Po trzecie: sens biznesowy. Projekt nie może być wyłącznie ekologiczny w deklaracji. Musi wzmacniać firmę: obniżać koszty, zwiększać wydajność, pozwalać wejść na nowy rynek, skracać czas realizacji, poprawiać jakość albo uniezależniać od podwykonawców.  

Po czwarte: spójność. Najlepsze projekty nie są listą zakupów. Są opowieścią o zmianie procesu. Maszyny, hala, instalacja PV, badania, oprogramowanie, certyfikacja czy partner technologiczny mają sens wtedy, gdy są elementami jednej układanki.  

Co powinien zrobić zarząd, zanim zapyta o dotację 

Jeżeli zarząd firmy produkcyjnej chce sprawdzić, czy ma potencjał na projekt, powinien zacząć od prostego przeglądu.  

Nie od konkursu. Nie od regulaminu. Od hali.  

Warto przejść przez proces i wypisać:  

Co trafia do odpadu?  
Co można byłoby odzyskać?  
Za co płacimy utylizatorowi?  
Gdzie powstają największe braki?  
Gdzie materiał traci wartość?  
Który produkt można naprawić, odnowić albo wprowadzić ponownie do obrotu?  
Który surowiec odpadowy mógłby stać się produktem ubocznym?  
Czy mamy dane: tony, kWh, złote, procenty, liczbę reklamacji, liczbę braków?  

Dopiero wtedy warto rozmawiać o tym, czy projekt pasuje do konkretnego programu.  

Bo dotacja nie zaczyna się od formularza. Zaczyna się od decyzji, że firma przestaje traktować stratę jako stały koszt działalności.  

Jeżeli w Twojej firmie produkcyjnej odpady, braki, utylizacja albo straty materiałowe są „normalną częścią procesu”, warto sprawdzić, czy nie są także początkiem projektu inwestycyjnego. Najlepsze pomysły na dotacje często leżą nie w strategii, ale przy linii produkcyjnej. 

 

Źródła na bazie których powstał artykuł: 

Autor, autorka

Mężczyzna na tle budynku

Kamil Wasiak

/ Master Business Consultant. EU Funds & Grants /

k.wasiak@senseconsulting.pl

Wypełnij formularz i porozmawiajmy

Marta Stężycka

Head of Sales. EU Funds & Consulting

Zadzwoń: +48 533 518 552




    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez SENSE consulting sp. z o.o. oraz spółki powiązane z grupy SENSE w celu udzielenia odpowiedzi na Twoje zapytanie. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.
    FAQ

    Znajdź odpowiedź na najczęściej zadawane pytania.

    Czy firma produkcyjna może dostać dotację na ograniczenie odpadów? 

    Tak, firma produkcyjna może ubiegać się o dotację na projekt, który ogranicza odpady, ale kluczowe jest pokazanie konkretnej zmiany technologicznej. Nie wystarczy napisać, że firma chce produkować bardziej ekologicznie. Projekt powinien wskazywać, jaka technologia zostanie wdrożona, ile odpadów powstaje obecnie, o ile zostanie ograniczona ich ilość i jaki będzie efekt biznesowy. Dobrym przykładem są projekty, w których odpady drewniane, tworzywowe, metalowe lub procesowe stają się surowcem, produktem ubocznym albo materiałem ponownie wykorzystywanym w produkcji.  

    Najlepiej zacząć od analizy strat w zakładzie. Warto sprawdzić, gdzie powstają odpady, braki, poprawki, przestoje, nadmierne zużycie energii, kosztowna utylizacja albo utrata surowca. Pomysł na projekt dotacyjny często pojawia się tam, gdzie firma może zmienić proces: zautomatyzować go, odzyskać materiał, wykorzystać surowiec wtórny, ograniczyć energię albo wprowadzić produkt powstający z odpadu. Dotacja nie zaczyna się od formularza, ale od dobrze zdiagnozowanego problemu produkcyjnego.  

    Sam zakup maszyny zwykle nie jest wystarczającym uzasadnieniem projektu. Znacznie ważniejsze jest to, co dzięki tej maszynie zmieni się w firmie. Czy spadnie ilość odpadu? Czy proces będzie zużywał mniej energii? Czy firma ograniczy braki, poprawki, transport lub utylizację? Czy powstanie nowy produkt albo usługa? Maszyna jest narzędziem, a nie celem projektu. Dobrze opisany projekt pokazuje wdrożenie technologii, efekt środowiskowy i wpływ na konkurencyjność firmy.  

    Przed rozmową o dotacji warto zebrać dane produkcyjne i środowiskowe: ilość odpadów w tonach, zużycie energii w kWh lub MWh, koszty utylizacji, ilość braków i reklamacji, zużycie surowca, poziom odzysku materiału, liczbę transportów, czas procesu oraz szacowaną redukcję emisji CO2. Im bardziej konkretnie firma pokaże punkt wyjścia i planowany efekt po wdrożeniu technologii, tym łatwiej ocenić potencjał projektu dotacyjnego.  

    Pozostałe wpisy